Jeśli na jakimkolwiek pokazie mody w Paryżu, czy to prêt-à-porter czy też haute couture, dostrzeżemy jedwabne kwiaty, to z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że powstały one właśnie w firmie Legeron. Od roku 1727, czyli od prawie trzystu lat, w jej atelier produkuje się kwiaty z cieniutkiego jedwabiu, skóry, a od jakiegoś czasu nawet z lateksu. Mimo upływu stuleci wytwarza się je ciągle tą samą techniką, czyli każdy płatek oddzielnie. Produkcja tych małych dzieł sztuki zaczyna się od naciągnięcia tkaniny na ramę i utwardzenia jej gumą, mąką lub krochmalem. Następnie, za pomocą niezliczonych narzędzi (puncy, obcęgów do wytłaczania) wycina się z tkaniny płatki konkretnych gatunków kwiatów. Kolejnym etapem jest ich farbowanie – oczywiście kolory odpowiadają najbardziej wyszukanym życzeniom klientów. I tym zajmuje się już sam szef – właściciel firmy Bruno Legeron. Każdy płatek zanurzany jest w kąpieli przygotowanej z jedenastu różnych barwników smołowych i benzyny aptecznej, które nadają płatkom kolor podstawowy. Następnie płatki rozkłada się na bibule, a po ich wyschnięciu i odparowaniu benzyny Legeron osobiście nanosi na nie drugi kolor, który nadaje kwiatom głębię. Objętości dodają im para, wysoka temperatura i szybkie chłodzenie woskiem, a marszczenia i postrzępione brzegi robi się delikatnie obcążkami. Na koniec każdy płatek oddzielnie przyklejany jest do owiniętego papierem słupka z mosiądzu i od tego momentu o tym, do czego te dzieła zostaną wykorzystane, decydują już najwięksi projektanci…

www.boutique legeron.com

Zdj.: Atelier Legeron, Caroline Wanke-Pénicaut