Niekiedy zaledwie jeden szew decyduje o tym, czy strój jest "normalny", czy ekstrawagancki. Ten szew w kombinezonie , nazywanym z angielska overall, znajduje się w talii i łączy "górę z dołem" w jedną całość. Kombinezon to strój oryginalny, choć narodził się w całkiem zwyczajnych okolicznościach.

Od początków XX wieku do dziś

Kombinezon to strój oryginalny, a przy tym wyjątkowo kobiecy. Na początku był po prostu męskim strojem roboczym. Kiedy podczas I wojny światowej mężczyźni walczyli i ginęli na froncie, ich zadania w pozafrontowej rzeczywistości musiały przejąć kobiety. Zatrudnione w fabrykach, pracujące na kolei jako konduktorki czy na poczcie jako listonoszki potrzebowały praktycznych strojów do wykonywania swoich obowiązków. Znalazły je, przerabiając dla siebie męskie kombinezony. Ta robocza odzież nie zachwycała urodą, ale nie miało to znaczenia. Liczyło się jedynie to, że jest praktyczna.

W okresie między wojnami, kiedy życie w Europie wróciło do względnej normy, na modowej scenie pojawił się kombinezon, tym razem w zupełnie innej roli, gdyż stał się strojem sportowym. Nadal był praktyczny, a przy tym wygodny, bo szyto go głównie z dżerseju i miękkich dzianin, tkanin promowanych przez Coco Chanel. Stroje pozbawione gorsetów, spodnie i kombinezony stanowiły bazę kolekcji tej słynnej projektantki. Chanel swoimi projektami uwalniała kobietę z sztywnych ram, jakie dotąd wtłaczała je moda.

W latach 30. kombinezony z krótkimi nogawkami stały się plażowymi strojami kobiet. Ten rodzaj kombinezonu, zwany teraz pantsuit pojawiał się na plażach także w latach 50. ubiegłego wieku. To była letnia wersja stroju. Zimową wersje, z długimi nogawkami, szytą ze specjalnych tkanin zaproponował projektant Willi Bogner, który był twórcą pierwszego kombinezonu narciarskiego.

Catsuit to kombinezon jak bielizna, szyty z tkanin miękko otulających figurę, który jak żaden inny podkreślał kobiece kształty. Czy jest więc coś dziwnego w tym, że kombinezony chętnie zakładały gwiazdy ekranu z lat 60.? Na przykład Gina Lollobrigida często pojawiała się w takim stroju.

I w ten sposób dobrnęliśmy do lat 70., kiedy to kombinezon pojawił się jako sceniczny kostium. Temu, kto pamięta choćby występy słynnego szwedzkiego zespołu ABBA, nie trzeba wyjaśniać, jak wówczas wyglądał kombinezon. Overall chętnie zakładała także Diana Ross i wiele innych śpiewających pań. Także aktorki polubiły ten strój. Lauren Hutton nosiła model zaprojektowany specjalnie dla niej prze Yves Saint Laurenta – kombinezon z głębokim sznurowanym dekoltem i spodniami z szerokimi nogawkami zakończonymi mankietami. Mankiety były wówczas niemal obowiązkowym detalem spodni.

W latach 80. kombinezon nabrał cech sportowych, pojawiły się pagony, naszywane kieszenie i przede wszystkim mocno wywatowane ramiona. I znów ten wygodny i kobiecy strój polubiły aktorki, modelki i wokalistki. Nie oznacza to jednak, że kombinezon należał wyłącznie do garderoby gwiazd. Przez te wszystkie lata lubiły go i nosiły również „zwykłe” kobiety. Kombinezon czasem usuwał się w cień, by z nową energią pojawić się na modowej scenie. Co pewien czas obserwujemy prawdziwy boom, jak choćby wiosną 2012, kiedy kombinezon pojawia się w odnowionej wersji w kolekcjach projektantów i na tzw. ulicy.