4 lutego zakończyliśmy konkurs z okazji Dnia Babci "Moja babcia nauczyła mnie szyć - niezwykła historia wielopokoleniowa". Bardzo dziękujemy za Wasze przepiękne, wzruszające i emocjonalne opowieści. Każda z nich jest niezwykła! Długo zastanawialiśmy się, którą z historii nagrodzić. Każdą z nich czytaliśmy kilka razy i gdybyśmy tylko mogli, każdy otrzymałby nagrodę! Zachęcamy Was do lektury tych cudownych wspomnień! 

Wybór był niezwykle trudny... Dlatego poza nagrodą główną, zdecydowaliśmy także o przyznaniu wyróżnień i dodatkowych nagród od naszego wydawnictwa. 

A oto wyniki:

Nagrodę głównąmaszynę do szycia TEXI FOX 50 od Strima otrzymuje p. Anna K

Wyróżnienia wędrują do:

Katarzyna L.

Magdalena G.

Sylwia K.

Anna K.-G.

Dorota S.! 

Ogromne gratulacje! Jesteśmy bardzo wzruszone i cieszymy się, że macie tak wspaniałe historie i tak niesamowite babcie! ♥

Poniżej cytujemy niezwykłą opowieść zwyciężczyni konkursu: 

Moja babcia Jadzia była wyjątkowa. Miała dobre serce, lubiła wszystkim pomagać, również szyjąc a była samoukiem. Ciężkie czasy były w tamtych latach, kobiety w domach wykonywały wiele pięknych rzeczy same. Również trudno było o fajne ciuszki dla nastolatek. Myślę o niej często teraz gdy sama siadam do maszyny i szyję dla siebie i moich córek. Często bywaliśmy u babci i zawsze widziałam rozłożoną maszynę i moją babcię. A jak nie maszynę to dziergającą na igliczkach swetry. Kręciłam się kolo niej, obserwowałam z każdej strony. Patrzyłam jak układa materiał jak kroi, nigdy się nie nudziłam, przekładałam tkaniny, łateczki, guziki, gdzieś to chyba zapisywałam w moich szarych komórkach. Były to lata 70- te i 80-te. Gdy miałam 16 lat rozpoczęłam szkołę średnią. Jednym z przedmiotów było Gospodarstwo Domowe –tam uszyłam pierwszą bluzkę która stała się moją ulubioną. Babcia podziwiła moja bluzeczkę była ze mnie dumna, wtedy spytałam czy uszyjemy razem dla mnie spódnicę i kurtkę z dżinsu którą widziałam w Peweksie. Tak bardzo mi się podobały, że ja wszystko wiem jak to zrobić, że będę przychodzić i jej we wszystkim pomagać. Było to wielkie wyzwanie i dla niej i dla mnie ponieważ dżins był niezdekatyzowany, sztywny i gruby. Pamiętam to jak dziś!!! Obie nie poddawałyśmy się gdy trzeba było pukać młotkiem gruby sztywny materiał na złożeniach, podwinięciach bo nie mieścił się pod stopkę babcinego łucznika. Wcześniej jeszcze przed skrojeniem cała tkanina była odszyta w romby każda linia na ok 1,5 mm. Spódnica i kurtka była wyjątkowa! Taka jaką sobie wymarzyłam. Pociągały mnie też druty, to moja Babcia nauczyła mnie pierwszych ściegów prawo-lewo. Później siadałyśmy razem na kanapie z drutami i dziergałyśmy. A przy tym, pamiętam zawsze było pokrojone jabłuszko na przekąskę.

Kolejnym naszym wspólnym dziełem była moja suknia ślubna mojego projektu. Tkaniny kupowałyśmy razem, kroiłyśmy na podłodze wiele warstw szyfonu. Stan wojenny, brak dosłownie wszystkiego. Ale z moją Kochaną Babcią dałyśmy radę uszyć wymarzoną sukienkę. A gdy już założyłam swoja rodzinę i miałam dwie małe córeczki szyłam dla nich i dla siebie. Później mały wnuczek wspinał się na palce i krzyczał: cyt. "Babciu, babciu, mogę ja uszyć?" Wówczas ucinałam skrawek materiału siadał na kolanach i trzymał razem ze mną, moje ręce przykrywały jego, aby nie dopuścić do nieszczęścia. Innym razem cisnął nogą na pedał maszyny i cieszył się jak szybko szyje. Dzisiaj ma 17 lat mieszka w Szwecji i na zajęciach szkolnych sam uszył spodnie i rękawice. I do dziś mam w pamięci nasze fantazje i zmagania z szyciem, zacięcie i upór, popołudniowe kawki z Babcią i widzę jak siedzimy na kanapie i dziergamy sweterki na igliczkach i podjadamy pokrojone jabłuszka, które tak lubiła.