Lniany letni żakiet

6 dni temu

Ile można mieć w szafie żakietów? Dwa, trzy pięć? Można mieć ich znacznie więcej. Tak jak sukienek albo wszystkich innych elementów. Ile ich tak dokładnie mam, to nie wiem, ale w ogóle nie stoi to na przeszkodzie temu, by uszyć sobie kolejny. Zwłaszcza, że akurat takiego jeszcze nie miałam, a poza tym chęć szlifowania umiejętności jest zawsze dobrym argumentem, żeby uszyć sobie kolejny model.

Ale wszystko zaczęło się nawet nie od chęci uszycia kolejnego żakietu, a raczej od pięknej lnianej tkaniny, którą znalazłam w sklepie. I to właśnie w chwili, w której ją zobaczyłam, wiedziałam, że po prostu musi powstać z niej letni żakiet. Wybrałam wykrój na klasyczny żakiet z wykładanym kołnierzem, kieszonkami z klapkami i wypustkami oraz rozcięciem z tyłu. Korzystałam z niego już w zeszłym roku i wiedziałam, że na tamtym się nie skończy. Uwielbiam ten model za jego klasyczną formę, dobre dopasowanie i piękny wygląd w każdym wydaniu. W stosunku do oryginalnego modelu zmieniłam jednak długość rękawów, bo uznałam, że w wakacyjnym wydaniu krótkie sprawdzą się lepiej. Choć w planach miałam uszycie batystowej podszewki, ostatecznie zrezygnowałam z tego pomysłu, a całe wnętrze wykończyłam lamówkami. Takie wykańczanie ubrań bardzo mnie relaksuje, a kiedy patrzę na tak estetycznie wykończone wnętrza, zawsze czuję jakąś taką błogość i zadowolenie. Jeśli masz ochotę na więcej zdjęć, historii i szytych przeze mnie ubrań, zapraszam Cię na mój blog. Znajdziesz tam także wpis na temat pasiastego żakietu.

Komentarze
0

Stylizacja tygodnia



Ostatnio na forum