Paisley i falbanki

miesiąc temu

Uwielbiam materiały, które mnie inspirują, kiedy już samo zdjęcie na stronie w sklepie on-line przyprawia mnie o palpitacje serca… a potem kiedy rozpakowuje przesyłkę, dotykam tkaninę i…. wtedy wyobraźnia tworzy wersję jedną, drugą… a może trzecią, a może… a może… :D

W moim szyciu jednak decyduje codzienność, dzień powszedni i rzadko pozwalam sobie na odrobinę szaleństwa czy ekstrawagancję. Raczej pole do popisu pozostawiam mojemu natręctwu w cyzelowaniu/wykańczaniu detali, które może kiedyś i mnie wykończy ;) czasem mało brakuje :D :P I tym razem sukienka z nutą romantyzmu, a nie szaleństwa uszyta z wiskozy kupionej w @sklep.fastrygi. Tkanina, którą zdobi mój ukochany paisley na turkusowo-szmaragdowym niebie. Dół sukienki zaciągnięty z modelu 109 Burdy 1/2010, natomiast góra to katowany przeze mnie od dawna sprawdzony model /baza na bluzkę i który modyfikuje wedle własnego widzi mi się – tak jak i tutaj. Pomysł na falbanki przez środek góry podpatrzyłam w listopadzie u Beatki @Szyję bo kocham i potrafię https://www.burda.pl/user/profile/brother40 i od tamtego czasu marzyłam o takim detalu. Tym razem, nie skopiowałam dosłownie Beatki pomysłu (ale mam jeszcze taki zamiar w innym projekcie) jednak ten konkretnie element udało mi się tutaj „przemycić”. W sukienkę wszyłam podszewkę w wiskozy – bo jakoś tak lepiej mi się nosi sukienki na podszewce. Szczególnie takie sukienki, w których chodzę do pracy i do których czasem wypada założyć pończochy – bo nic mi do nich nie przywiera.

Komentarze
9

Stylizacja tygodnia



Ostatnio na forum