SUKIENKA LATAWIEC

rok temu

Latawiec - tak nazwał tę sukienkę mój mąż wysyłając do mnie zrobione zdjęcia i mówiąc szczerze, bardzo mi ta nazwa przypadła do gustu! No bo jak inaczej nazwać wiszące swobodnie ogony, które kiedy dmuchnie wiatr trzeba bardzo pilnować, bo powstaje "efekt Marilyn Monroe" z filmu "Słomiany wdowiec". Sukienkę uszyłam z kreszowanej tkaniny dzięki czemu nie muszę jej prasować :-) Hurra! Nie wszyłam też zamka, bo najpierw nie doczytałam, że trzeba, a potem się okazało, że zakłada się bez problemu. Prosta, w szyciu bez niespodzianek i już przeze mnie uwielbiana! Polecam wszystkim, którzy lubią tego typu fasony!

Komentarze
19

Stylizacja tygodnia



Ostatnio na forum