Oczywiście z Burdy nie mogłam się wiele dowiedzieć, bo chyba w ogóle nie tłumaczą, tylko wpisują dosłowne znaczenie słowa. W ogóle nie można się połapać w tych opisach. Myślałam i myślałam, i wymyśliłam. Może nie superdobrze, ale tak, jak umiałam.

Najpierw nałożyłam na przód koszuli tę nakładkę i zszyłam wzdłuż tego rozcięcia. Zaznaczyłam to żółtą linią przerywaną. 

Następnie podwinęłam i spięłam szpilkami. Pod spodem kawałek nacięłam w rogu. Przyszyłam te naddatki i na prawej stronie powstał taki trójkąt.

Wtedy tylko naszyłam poziomą linię na końcu rozporka, żeby się nie powiększał. I wyszło mi coś takiego. Ale nie wiem, czy ten trójkąt nie powinien być naszyty na prawej stronie rękawa.