Granatowy len na ramiączkach

Ponad 3 tygodnie temu
  • Wykrój: 111
  • Kategoria: Stylizacje

Tym razem postanowiłam wyjść poza swoją strefę komfortu.

Ramiączka, nie noszone od lat… no chyba, że w upalne letnie dni w zaciszu domowym. Tak już się u mnie utarło, że przychodzi moment w życiu, że nie wszystko jest dla mnie i na pewne rzeczy już nie bardzo mogę sobie pozwolić. Uważam, że najlepiej wyglądam w tym, w czym się dobrze czuję. Nie będę dobrze wyglądać w króciutkiej spódnicy, bo przyznam, ze minęły takie czasy, że nałożenie takiej długości nie stanowiło problemu, nie będę czuła się dobrze z dużym dekoltem bo takich nie nosiłam nigdy, chociaż odkryte plecy zawsze podobały mi się bardziej niż odkryte biusty. Zamiast krótkiej spódnicy ledwie zakrywającej pupę, wolę piękne pęknięcie na nodze… Piękno kobiecej sylwetki doceniam poprzez pokazanie jej ze smakiem i dozą tajemniczości niż podane na tacy. …więc wychodząc tak jak pisałam poza swoją strefę, uszyłam sukienkę… może bardziej na próbę niż do noszenia, bo nawet tkanina wykorzystana tutaj to jak widzicie bardzo gniotący się len, wybitnie się gniotący, z całym szacunkiem dla lnu, który uwielbiam, tutaj jednak nijak ma się do takiej elegancji. Mimo wszystko postanowiłam się Wam pokazać w takiej odsłonie. Aby sukienka stała się bardziej interesująca i przykuwająca oko detalami niż słabą tkaniną zastosowałam kontrastowe stębnówki, które na pierwszy rzut oka zwracają uwagę bardziej niż wymiętoszony materiał. Wykorzystany wykrój jest ze starszej Burdy z numeru 12/2007 (111) ze zmienionym dołem, do którego wykorzystałam wykrój (110) z Burdy 7/2011

Komentarze
1

Stylizacja tygodnia



Ostatnio na forum