Marchewka z koperkiem

rok temu

Pierwsza wiosenna szmizjerka powstała w tempie ekspresowym. I to zasługa nie tylko bezproblemowego kretonu (CottonBee wydrukowało na nim zaprojektowane przeze mnie kwiaty kopru), ale i wykroju - w latach '60. Burda tworzyła niezwykle dopracowane modele. Do stworzenia tej sukienki użyłam wykroju o numerze 6510 z Burdy 5/1967. Zmieniłam nieco kształt dekoltu, a szpiczasty kołnierzyk zamieniłam na okrągły i wszyty wyłącznie z przodu. Spódnica z prostokąta u mnie stała się bardzo rozłożystą połówką koła, wyposażoną w kontrafałdy (troszkę z ich głębokością przesadziłam). Dzięki tym zabiegom sukienka przynosi na myśl modę końca lat '50. Aby zachować koszulowy charakter szmizjerki, podkroje odszyłam paskami ze skosu, a wszystkie brzegi ostębnowałam - łącznie z podłożeniem spódnicy. Wiecie, że zawsze preferuję podłożenia ręczne, ale tu maszynowe wyglądają naprawdę dobrze. Tradycyjnie całość zapinana jest na zatrzaski, a obciągnięty tkaniną guzik to jedynie ozdoba. Wybaczcie niezbyt udane zdjęcia szmizjerki na mnie. Sesja zdjęciowa nie należała do najprzyjemniejszych. Okazało się, że jednoczesna zmiana warunków oświetleniowych i ustawień aparatu, do którego jeszcze nie zdążyliśmy z panem Marchewką przywyknąć wraz z dorzuceniem do niego statywu nie była najlepszym pomysłem. Sporo się jeszcze trzeba nauczyć, zanim zdjęcia zaczną wychodzić takie, by zadowolić nasze wygórowane wymagania. Tu coś się przesuwało, tam gniotło - tylko na zdjęciach, bo w rzeczywistości wyglądało niczego sobie - to statyw nie chciał prosto stać, to wysuwał się za wysoko, to światła było za mało, to raziło oślepiająco, to przesłona za bardzo przesłaniała, to znów migawka za wolno migała... Coś tam jednak udało się wybrać (ale na pewno ukaże się sesja poprawkowa). Rzućcie okiem!

Komentarze
10

Stylizacja tygodnia



Ostatnio na forum