Sukienka z glofem

Ponad 3 tygodnie temu

Uwielbiam golfy, stójki i wszelkiej maści ozdobniki pod szyją. Dlatego miałam ochotę na sukienkę w modelu nr 120 z Burdy 8/2016. Podchodziłam do niej jak do przysłowiowego jeża.

Wydawała mi się ona czasochłonna, bo jeszcze nigdy nie szyłam tylu równoległych tunelików na gumki…. A jak sobie wyobraziłam swoją dokładność przy tym zadaniu, czyli to wymierzanie z centymetrem poszczególnych odległości na tkaninie co do milimetra – to byłam pewna, że skończy się to niechybnie pruciem i powtarzaniem…. Ale o dziwo w tym modelu było to całkiem proste. Mimo, iż materiał z jakiego szyłam sukienkę (z przewagą poliestru w składzie) dużo nie wybaczał ;) Efekt mnie mile zaskoczył…. W modelu wprowadziłam kilka modyfikacji. W mojej sukience marszczenie góry na całej długości tali (tzw. zbluzowania – do którego nie jestem przekonana) wykonałam tylko w części środkowej przodu i tyłu – i to w moim przypadku było trafione - tak się znacznie lepiej czuję. Ponadto w trakcie przymiarki, konieczne było u mnie skrócenie paska na wysokości o ok. 1,5 cm. No i z uwagi na porę roku skróciłam też rękawki. Tkanina z jakiej uszyłam sukienkę, będąca mieszanką poliestru i wiskozy, o subtelnym satynowym połysku powoduje, że sukienka będzie ciężka w użytkowaniu, bo byle jaka kropelka wody pozostawia na niej plamę…. No cóż, człowiek się uczy całe życie… a ja dałam się skusić fascynującym mnie wzorem i kolorem…. Ach to chciejstwo. Teraz oczywiście żałuję, że nie sięgnęłam po bardziej szlachetny materiał na tą sukienkę – czasem szyję na tzw. próbę – aby sprawdzić czy fason w ostateczności mi się spodoba. Ale gdyby nie to – może nie upewniłabym się do niego, a wszystko i tak wskazuje na to, że z czasem zobaczycie jak po ten model sięgnę ponownie ;)

Komentarze
9

Stylizacja tygodnia



Ostatnio na forum